Tylko dobre rapy vs. OFF Festival

Choć OFF Festival z rapem kojarzy się niespecjalnie, nie znaczy to wcale, że fani tego gatunku nie będą tam mieli czego słuchać. Oto moje okołohiphopowe typy na nadchodzący weekend w Katowicach.

Za kilka dni, po raz pierwszy w życiu, jadę na OFF Festival. Umówmy się, to nie jest festiwal pierwszego, ba – nawet drugiego wyboru dla słuchaczy rapu w naszym kraju. Zwłaszcza, że w tym samym czasie na płockiej plaży odbywać się będzie Polish Hip-Hop Festival, gdzie zagrają WSZYSCY (no dobra, to przesada, ale tylko niewielka) polscy raperzy, a sierpień to także miesiąc Hip Hop Kempu (powiedzmy sobie szczerze, każdy szanujący się fan rapsów z tej części Europy powinien pojawić się tam chociaż raz) i krakowskiego Live Music Festivalu, który w tym roku odwiedzą Kendrick Lamar i A$AP Rocky.

Wracając do OFF-a. Od kiedy pamiętam, zawsze chciałem tam pojechać, ale jakoś się nie składało. A to Open’er, a to wspomniany Kemp, a to jeszcze coś innego i każdego lata wizytę w Katowicach przekładałem na „może za rok”. Teraz wreszcie się uda. I choć jadę tam absolutnie nie dla ksywek w line-upie, a raczej z nastawieniem na poznanie zupełnie nowej muzyki (zresztą to zawsze uwielbiałem też na Open’erze – każdego roku trafiał mi się w Gdyni choć jeden koncert nieznanego mi wcześniej artysty, który z miejsca stawał się moim ulubieńcem), to jednak pogrzebałem trochę w programie, by wytypować koncerty z gatunku tych „must-see”.

Bishop Nehru

To jeden z bardzo niewielu raperów, którzy w tym roku zagrają w Dolinie Trzech Stawów. I choćby dlatego jego występu nie wolno przegapić. Ale nie tylko dlatego.

O tym młokosie (no dobra, 22 lata to nie aż tak znów mało, ale jako że jestem już starym dziadem, to z mojej perspektywy – jednak młodzian) z niewielkiego miasteczka Nanuet pod Nowym Jorkiem zrobiło się głośno kilka lat temu, gdy branżowe portale i rozgłośnie radiowe w USA namaściły go na kolejny wielki talent amerykańskiego rapu, a Wu-Tang Clan zabrał w trasę koncertową. W biografii Markela Scotta pojawiają się też inne uznane, hip-hopowe marki. Nehru rapował już bowiem na bitach m.in. DJ Premiera, Madliba czy MF Dooma (z tym ostatnim nagrał nawet całą płytę).

Słowo, które bardzo często pojawia się w kontekście Bishopa to eklektyzm. Rzeczywiście, w jego twórczości słychać echa dokonań i 2Paca, i Herbie Hancocka, i Michaela Jacksona, i The Beach Boys. A sam artysta swoją muzykę określa jako „Grammy Rap”. W tym roku światło dzienne ujrzał pełnoprawny, solowy debiut nowojorskiego MC „Elevators: Act I & II”, gdzie klasyczny boom-bapowy rap płynnie miesza się choćby z jazzem. To bardzo ciekawy album i równie ciekaw jestem, jak chłop wypadnie na żywo. Dlatego widzimy się pod sceną.

Big Freedia

Raczej nikt nie będzie stać na tym koncercie nieruchomo. Freedia w swojej twórczości miesza bowiem klasyczny hip-hop z bouncem i EDM-em, na scenie jest wulkanem, a jej energia sowicie udziela się publice. No, nuda nam nie grozi. Zresztą, zobaczcie sami, czego można spodziewać się po występie nowoorleańskiej artystki.

M.I.A.

Tej pani przedstawiać nie trzeba. Headlinerka tegorocznego OFF-a to jedna z najbardziej wyrazistych, nieuciekających od kontrowersji artystek naszych czasów, której stylu muzycznego nie da się zaszufladkować. Widziałem ją kiedyś na Open’erze i bardzo chętnie zobaczę znowu. Szykuje się petarda.

Skalpel Big Band

Skalpel to duet-instytucja na polskiej scenie DJ-skiej i producenckiej, który – za sprawą klasycznego samplingu – odkurzył rodzimy jazz z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. To także pierwsi polscy artyści, którzy nagrali płytę pod egidą legendarnej, brytyjskiej wytwórni Ninja Tune. Na katowickiej scenie będzie im towarzyszył kilkunastoosobowy big band. To nie może nie być hit.

Legendarny Afrojax

Jeden z najlepszych tekściarzy w polskim rapie i zaraz jeden z najbardziej specyficznych i budzących skrajne emocje MC’s w kraju. Jedni go kochają, inni omijają szerokim łukiem, a o tym, jak nietuzinkowym jest artystą najlepiej świadczą tytuły jego solowych materiałów („Przecież ostrzegałem”, „Nagrałem to, bo nie miałem kasy” czy „Nikt nie słucha tekstów”). Przyznam szczerze, że sam do wielkich fanów się nie zaliczam, ale na koncert Michała Hoffmanna pójdę choćby z ciekawości. Bo że muzykiem jest intrygującym i oryginalnym, to pewne.

Meek, Oh Why?

A tego pana akurat jeszcze na żywo nie dane mi było posłuchać. Tym chętniej wybiorę się na koncert reprezentanta Asfalt Records, bo to nie tylko utalentowany raper, ale i trębacz. Przyznacie, że rzecz na naszym krajowym podwórku raczej nieczęsto spotykana (tak, tak, wiem, że O.S.T.R. grał na skrzypcach).

Nie tylko dobre rapy

Wszyscy artyści, których wymieniłem wyżej, mocniej lub słabiej, ale jednak ocierają się w swojej twórczości o rap. Co nie znaczy jednak, że nie zamierzam na OFF-ie słuchać i podziwiać reprezentantów innych gatunków. Wręcz przeciwnie – lista zupełnie niehiphopowych wykonawców, których koncerty chciałbym, kolokwialnie rzecz ujmując, zaliczyć, jest znacznie dłuższa. No, ale skoro tu jesteście, to – jak mniemam – jednak gustujecie w rapie. Dlatego też skupiłem się na tej muzyce.

Ale jeśli chcielibyście poszerzyć muzyczne horyzonty (co i ja zamierzam aktywnie czynić w trakcie nadchodzącego weekendu), to polecam gorąco OFF-owe występy m.in. Zoli Jesus, Coals, Turbonegro, Aurory, Jona Hopkinsa, Charlotte Gainsbourg, Panieneczek, Daniela Spaleniaka, Nanook of the North, Or:li, Bass Astral x Igo czy MIN t. Chociaż i tak mam nadzieję, że największe wrażenie zrobi na mnie koncert artysty, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem. Po to tam w sumie jadę. Do zobaczenia w Katowicach!

Dodaj komentarz