W monochromach mu do twarzy

O „Monochromach”, które W.E.N.A. wydał wiosną zeszłego roku, pisałem już, gdy podsumowywałem pierwszą połowę 2015 roku w polskim rapie. Po kilkumiesięcznej przerwie, teraz wróciłem do tego wydawnictwa – był ku temu nie lada powód, bo w maju EP-ka wyszła na winylu, a tak się składa, że od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem gramofonu i zgadnijcie, jaki wosk kupiłem w pierwszej kolejności.

Każdy, kto miał okazję słuchać płyt winylowych, wie jaka to różnica w porównaniu do cyfrowego dźwięku. A analogowe brzmienie pięknie wydanych „Monochromów” idealnie zgrywa się z klasycznymi, bogatymi w sample produkcjami Quiza. Poezja dla uszu.

Wydana wiosną zeszłego roku EP-ka była punktem zwrotnym w karierze Wudoe. Po nieco słabszym okresie, gdy światło dziennie ujrzały – wydane przez Aptaun Records – dwa poprawne, ale na pewno nie wybitne longplaye („Dalekie Zbliżenia” i „Nowa Ziemia”), na „Monochromach” wrócił ten W.E.N.A., którego słuchacze pokochali za „Wyższe Dobro”. Z tym, że jeszcze lepszy niż kilka lat wstecz. Charyzmatyczny, pewny siebie, piszący świetne i pełne emocji teksty. A że warsztat Wudoe zawsze miał bardzo dobry (technika, flow, wyczucie rytmu), dostaliśmy płytę kompletną, bez słabszych momentów.

Mam swoich faworytów („Taniec ryzyka” wzbogacony subtelnym, ale zauważalnym wokalem Mateusza Holaka i cudownym samplem z utworu The Flaming Ember czy przejmująca, bardzo osobista „Magnolia”), ale żaden z siedmiu utworów nie odstaje od reszty. Świetną decyzją było zaproszenie do współpracy Quiza – W.E.N.A. znakomicie odnajduje się na bitach tego producenta, które zresztą bronią się nawet bez wokalu (o czym można przekonać się słuchając drugiego wosku z instrumentalami). A skrecze i cuty DJ Ike’a tylko dodają trueschoolowego sznytu całemu wydawnictwu.

Potwierdzeniem zwyżkowej formy Wudoe była kolejna EP-ka, czyli wydane na przełomie 2015 i 2016 roku „Złe towarzystwo”, nagrane wspólnie z Sariusem na bitach duetu Voskovy. Dlatego już zacieram ręce na nadchodzący wielkimi krokami album tworzony m.in. we współpracy z wrocławskim kolektywem Electro-Acoustic Beat Sessions. Pierwotnie miały tam znaleźć się tylko grane na żywych instrumentach bity EABS, ale ostatecznie pojawią się także produkcje innych bitmejkerów, w tym Holaka, który skomponował muzykę do singlowego „Późno”.

Jak widać i słychać, przeprowadzka do Wrocławia wyszła raperowi na dobre. Złapał oddech, odzyskał świeżość i pazur, znów ma coś do powiedzenia. Zresztą, lokalna scena 71 już od czasów pierwszych nagrań Jota, Tymona czy Roszji miała swój własny, niepodrabialny styl. I Wudoe, choć jest przecież warszawiakiem z Marymontu, zdaje się idealnie pasować do „miasta stu mostów”. Pozostaje trzymać kciuki, by został u nas jak najdłużej. Bo nadodrzański klimat ewidentnie mu służy.

Dodaj komentarz