Dziesięć singli, o których nie możesz zapomnieć vol. 1

Taki pomysł – mniej więcej raz na kwartał znajdziecie tu 10 numerów, które na przestrzeni minionych trzech miesięcy zrobiły na mnie największe wrażenie. Chodzi o to, żebym sam o nich nie zapomniał (bo warte są zapamiętania na dłużej), a przy okazji może ktoś z Was odkryje tu kawałek, którego nie znał, a który przypadnie mu do gustu.

Przede wszystkim będą to single, do których nakręcono klipy (coby przy okazji odsłuchu było na czym zawiesić oko). Z tego też powodu czasem znajdą się tu utwory, które może nie powalają warstwą muzyczną (te jednak będą w zdecydowanej mniejszości), za to przykuwają wzrok niebanalnym, hipnotyzującym albo po prostu świetnie zrealizowanym video. No to zaczynamy – na dobry początek przegląd pierwszych trzech miesięcy 2014 roku.

Tede – Feat.

Ten rok nie mógł się lepiej zacząć. W sylwestrową noc, punktualnie o północy, Tede wypuścił pierwszy singiel zwiastujący nadchodzący wielkimi krokami album „#kurt_rolson”. Krótko: to się nazywa świeżość. Zarówno jeśli chodzi o dźwięk, jak i obraz. Świetne.

Bonson/Matek – Wiem, co stracę

„O nas się nie martw” szczecińskiego duetu to najbardziej wyczekiwany przeze mnie album tego roku. Od dwóch dni gości już w moich słuchawkach i po pierwszych odsłuchach mogę powiedzieć: jest dobrze, jest naprawdę dobrze. A pierwszy promujący płytę klip to bardzo przyjemny obrazek do znakomitego numeru. Bonson, lowelasie!

VNM – Blizna

Video do najbardziej osobistego kawałka z zeszłorocznego albumu „Propejn”. Bardzo fajny pomysł, świetne wykonanie, efekt końcowy porusza. Plus kilka znajomych twarzy w klipie. Brawo.

Quebonafide x Kuban x Kuba Knap – Żadnych Zmartwień

Quebonafide to, jak już mogliście tu przeczytać, jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o nowe twarze w polskim rapie. Od początku 2014 roku puścił w eter kilka fajnych numerów (do sprawdzenia tu, tu i tu), ale najciekawiej wyszła kolaboracja z innymi gorącymi ksywkami: Kubą Knapem i Kubanem. To jedyny w tym zestawieniu kawałek bez klipu, ale uwierzcie mi, warto mimo wszystko sprawdzić.

Ten Typ Mes – LOVEYOURLIFE

Eh, Piotrek. Raperem jesteś pierwszorzędnym, żaden bit Ci niestraszny, ale czasem przeginasz. Artyzm artyzmem, rozumiem zamierzoną kiczowatość, szukanie nowych wyzwań itd., ale zdecydowanie wolę Cię w mniej alternatywnych wcieleniach. Co jednak nie zmienia faktu, że nakręcony przez uznaną grupę Sky Piastowskie klip to kapitalny obrazek.

Dzięki Bogu, że kolejny teledysk promujący nowy album Mesa wyszedł już na początku kwietnia, więc siłą rzeczy odpadł z niniejszego podsumowania. Bo to już dla mnie za daleki odlot (mówię o samym utworze, bo video równie świetne co do LOVEYOURLIFE).

L.U.C. – Dziękuję

Ten numer pewnie by się na moim blogu nie pojawił (bo fanem twórczości eLUCe nigdy nie byłem, choć doceniam to, co robi), gdyby nie historia, która wiążę się z klipem. L.U.C. na planie zdjęciowym wywalił się na rowerze, złamał rękę, mocno obił twarz i generalnie srogo się poturbował, ale zanim dał się zawieźć do szpitala, skończył kręcić ujęcia. Szacun. No i uczciwie trzeba przyznać, że sama piosnka też niczego sobie.

A tak btw to niezły z niego pechowiec, bo kilka dni później, w trakcie koncertu w ramach PPA (który grał w gipsowym opatrunku na ręce) zleciał ze sceny i z wysokości kilku metrów wpadł do zapadni.

Deys – Ginger Ninja

Krakowski raper Deys to kolejny z młodych graczy, który wyróżnia się in plus na tle konkurencji. Świetnie lata po nowoczesnych bitach, jego numery wkręcają się w głowę, a na dokładkę gość sam sobie montuje klipy. I to jak!

White House Records ft. W.E.N.A. VNM Siwers – Carpe Diem

Drugie video promujące zbliżającą się piątą część Kodexu (o pierwszym klipie rozpisałem się tutaj). Daję ten numer tutaj w zasadzie tylko z jednego powodu. Ten powód to Wudoe. Bezsprzecznie utalentowany MC w końcu nagrał zwrotkę, do której chce się wracać. To taki W.E.N.A., jakiego pamiętamy z „Wyższego Dobra” – charakterny, przykuwający uwagę, rapujący z pazurem. Tylko co na to LaikIke1?

V/A – Najsilniejsi przetrwają

Jak to zwykle bywa z posse cutami, poziom strasznie nierówny. Ale już sam fakt, że czołówka rodzimych raperów nagrała track na bicie DJ Premiera to wystarczająca rekomendacja, by numer choć raz przesłuchać. Może nie jestem obiektywny, ale skoro na tle tych wszystkich Pyskatych, Mesów, Zeusów i Rahimów, najjaśniej świeci Dwóch Sławów, to chyba niezbity dowód, że miałem do cholery rację, co nie?!

donGURALesko – Niesiemy dla Was bombę

Na koniec prawdziwa bomba. I to dosłownie. Filmu Hardkor Disko, który promuje ten klip, jeszcze nie widziałem, ale jeśli Krzysztof Skonieczny ma podobny talent do długich metraży jak do krótkich form, to zapowiada się jeden z najciekawszych obrazów rodzimej kinematografii ostatnich lat. Bo dawno nie widziałem tak sugestywnego i świetnie zrobionego teledysku. Czapki z głów.

I nawet Gural tu nie przeszkadza, co więcej – naprawdę fajnie brzmi!

Miłego słuchania i oglądania.

Dodaj komentarz